
Zuzanna, jak sama mówi, jest u progu życia, zbliża się do słynnej granicy - czterdziestki, gdzie młodzi zwracają się do niej Proszę Pani, wokół oczu pojawia się coraz więcej zmarszczek, na głowie siwe włosy trzeba już farbować. Ustabilizowane życie rodzinne, małżeńskie i zawodowe, powoduje, że do jej życia zakrada się monotonia. Do tego wszystkiego spotkania z przyjaciółkami z liceum, wspomnienia młodzieńczych marzeń, sympatii i pierwszej miłości, oraz listy. Listy, które pachną przeszłością, miłością, która miała być wieczna, wiele obiecywała, unosiła, a pozostawiła tylko łzy i tęsknotę.
"Jedna wiadomość na Facebooku o treści Cześć, co słychać? otworzyła pudełko z fajerwerkami. Co chwilę zbliżałam się z zapałką i co chwilę los wytrąca mi tę zapałkę z ręki. Te mniejsze wybuchają, rozświetlają niebo mnóstwem kolorów. Dla tych większych, które koniecznie chcę sprawdzić, jeszcze nie doszłam. Może powinnam zamknąć to pudło z głośnym hukiem. Niech ktoś inny się bawi w tę niebezpieczną zabawę. A może powinnam dać szansę?"Zuzanna staje na rozdrożu, z jednej strony stabilizacja, bezpieczeństwo i "flanelowa piżama", a z drugiej strony uniesienia, niepewność, namiętność i upragnione motyle w brzuchu. Jednak gdzieś pośrodku są jeszcze dzieci, i to one głównie sprawiają, że kobieta nie leci jak przysłowiowa ćma do światła.
"Do Pawła przyciągał mnie magnes. Był moją pierwszą prawdziwą miłością. Wyidealizowanym mężczyzną. Bez wad, potknięć i problemów. Kiedyś kochałam go bezgranicznie. Za nim mogłam pójść do piekła. I poszłam.""Cześć, co słychać?" czyta się lekko, pomimo, iż lekkie nie jest. Zmusza do zastanowienia się nad swoim życiem, przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, a słowo zapada głęboko w naszym sercu. Zakończenie sprawiło, że na dłuższą chwilę zastygłam, bowiem było to coś, co nadało całej historii inny sens, na nowo musiałam wszystko sobie poukładać.
"Szkoda, że człowiek dowiaduje się o pewnych sprawach dopiero po czasie. Szkoda, że do pewnych wniosków dochodzi dopiero, gdy nabierze doświadczenia, jak przeżyje trochę życia i zobaczy czym jest samotność."Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła dalej obcować z piórem Pani Magdaleny, bo powiem szczerze, zapragnęłam więcej.
Moja ocena: 9/10
Książka była taka sobie... dopiero końcówka wywróciła do góry nogami moje myślenie o całości. Ale i tak nie uważam jej za najlepszą - to jedna ze słabszych które czytałam. Koniecznie sięgnij po inne :)
OdpowiedzUsuńJak tylko wybrnę z książkowych zaległości to skuszę się na więcej.
Usuń