sobota, 24 czerwca 2017

"Confess" Colleen Hoover

Colleen Hoover bez wątpienia jest jedną z lepiej piszących autorek, po której książki mogę sięgać bez chwili wahania. Po wspaniałym "November 9", oraz "Never never" wreszcie przyszedł czas na jej najnowszą powieść. "Confess" oczarowało mnie pod wieloma względami, jednak z czasem, kiedy zaczęłam ją rozkładać na czynniki pierwsze, dostrzegłam kilka rys. 


Auburn Reed po kilku latach wróciła do Dallas, pracuje jako fryzjerka, jednak to zbyt mało. Potrzebuje jak najszybciej dodatkowej pracy. Zupełnie przypadkowo trafia pod drzwi galerii sztuki o tajemniczej nazwie "Confess", której właścicielem jest niezwykle uzdolniony Owen Gentry. Drogi tej dwójki stykają się w idealnym momencie, bowiem ona pilnie potrzebuje pieniędzy, a on asystentki podczas wystawy, która ma się odbyć za kilka godzin. Auburn oczarowana jest pomysłem i talentem Owena, który na podstawie anonimowych wyznań ludzi maluje swoje obrazy. Z kolei Owen nie pozwoli jej tak łatwo odejść ze swojego życia, nie tym razem...

"Confess" to chyba jedna z nielicznych książek, z których aż kipi tajemnicą. Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron mamy pełne morze pytań i niewyjaśnionych spraw. Colleen Hoover doszła do perfekcji rozbudzając naszą ciekawość do tego stopnia, że nie marzymy o niczym innym jak tylko znaleźć odpowiedzi na dręczące nasze pytania. 
Kolejną rzeczą, która już od samego początku atakuje czytelnika to ogrom emocji i uczuć. Nie wiem jak to się Hoover udaje niemal za każdym razem, ale już sam prolog sprawia, że zaszkliły mi się oczy, a serce zaczęło bić z niebotyczną prędkością. Tych wzruszeń jest z każdą stroną coraz więcej, a epilog, który powinien być swego rodzaju zakończeniem, jest kumulacją bólu, miłości, tęsknoty i wszystkiego co pomiędzy. 

Chyba wszyscy, a przynajmniej większość z Was, którzy przeczytali najnowszą powieść Hoover zgodzą się ze mną, że pomysł na fabułę, a tym samym wplecenie motywu sztuki, jest wręcz mistrzostwem. Wyznania, obrazy stworzone na ich podstawie już jako fikcja wydają się czymś świeżym, ale jeśli dodamy do tego prawdziwego artystę, z krwi i kości, zdjęcia jego prac oraz autentyczne wyznania anonimowych czytelników, to moi drodzy, czapki z głów. Brawo! Trochę tylko żałuję, że autorka odsunęła ten pomysł zupełnie na bok na rzecz życiowych rozterek i miłosnych dylematów głównych bohaterów, ale i tak należą się wielkie brawa, za coś tak niesztampowego. 

Kreacja bohaterów, a szczególnie ich losy są bardzo dobrze nakreślone, z czasem znamy ich przeszłość na tyle dobrze, że rozumiemy ich decyzje, choć może nie do końca popieramy pewne wybory. Niektóre. wydarzenia zostają przemilczane, niby dla dobra ogółu, ale jak wiemy prawda zawsze wyjdzie na jaw, czy tego chcemy, czy też nie. Nie wiem, czy tylko ja tak miałam, ale zdarzały się momenty, kiedy Auburn drażniła mnie swoją uległością. Zachowywała się trochę jak marionetka, którą inni mogli dobrowolnie sterować, na szczęście otrząsnęła się z tego marazmu i zaczęła samodzielnie myśleć, a co ważniejsze działać, aby odzyskać to na czym jej najbardziej w świecie zależało. Owen z kolei to bohater bez wad, idealny pod każdym względem. Jeśli już miałabym się do czegoś doczepić, to byłoby to, jak autorka poprowadziła relację łączącą głównych bohaterów, jak na mój gust trochę zbyt szybko i przewidywalnie. Podobnie postąpiła z zakończeniem. Zabrakło tutaj odrobiny rozbudowania pewnych wątków, wtedy wszystko byłoby o wiele bardziej realne.
Jednakże zdaję sobie sprawę, że jest to powieść NA, więc im więcej przeczytało się książek tego typu, tym trudniej o ideał. Na szczęście pozytywów jest znacznie, znacznie więcej, co w ostatecznym rozrachunku pozwala mi ocenić tę pozycję bardzo wysoko. Wielokrotnie powtarzam, że nawet coś, co ma w sobie pewne elementy przewidywalności, schematu, to jednak autor może wszystko przedstawić tak, że kompletnie o tym zapomnimy i wręcz zatracimy się w czytanej historii. Mnie właśnie coś takiego spotkało. Jeśli jeszcze nie czytaliście "Confess", a są to Wasze klimaty, to szczerze Wam mogę polecić tę książkę, przy której bez wątpienia spędzicie bardzo przyjemne chwile. 
Moja ocena: 9/10
Pozdrawiam

16 komentarzy:

  1. Jestem zakochana w tym tytule. No i Owen. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany, jeszcze nie czytałam... Ale czeka na półce, muszę w końcu się za nią zabrać. :)

    Pozdrawiam. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, ja dla tej książki zmieniłam swoje czytelnicze plany i z pewnością nie żałuję. Lukas musiał trochę poczekać ;)

      Usuń
  3. Oj tak, pomysł na fabułę to mistrzostwo, cała historia jest cudowna i wzruszająca i potwierdzam to co sama zauważyłaś jeśli chodzi o zakończenie - zbyt szybkie i przewidywalne i dotyczy to zarówno wyjaśnienia zagadki jak i tego w jaki sposób autorka zakończyła wątek relacji Auburn i Owena, bo moim zdaniem poszła po najmniejszej linii oporu i zabrakło mi takiego WOW jak w przypadku innych książek autorki ;) To wszystko było zbyt banalne jak dla mnie, ale może dlatego, że stawiałam tej książce naprawdę wysokie wymagania...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Autorka często mnie zaskakuje, niestety nie zawsze pozytywnie. Jednak i tym razem dam jej szansę, mam nadzieje, że warto :)

    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  5. Jakoś nie mogę sie przemoc ... moje pierwsze spotkanie z ta autorka było na tyle nieudane ze pozostał mi niesmak :( ale może jeszcze pare pozytywnych recenzji i sie skuszę
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby tak się stało, a do tego czasu życzę samych pozytywnych wrażeń z czytanych książek. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Książki Colleen Hoover są obecnie bardzo popularne, pomimo wszystko mnie nie zachęca tematyka tych powieści.

    Pozdrawiam serdecznie i w wolnej chwili zapraszam do mnie. :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Stoi na półce i czeka cierpliwie na swoją kolej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią' cierpliwość popłaca' mam nadzieję że książka Cię nie zawiedzie. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Muszę w końcu przeczytać tą książkę mój blog

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Drogi Czytelniku.
Dziękuję, że tutaj jesteś, pozostaw po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz to dla mnie wielka radość i satysfakcja, dlatego nie pozostanie on nie zauważony :) Jeśli w jakiś sposób poczułeś się zainteresowany tym, co piszę, zachęcam również do zaobserwowania bloga.
Miłego zaczytania ;)