Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura polska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lipca 2019

"Plemiona. Wojna bogów" Łukasz Radecki

Stanisław Jachowicz pisał "Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie." Na wielu płaszczyznach te słowa znajdują swoje potwierdzenie, także tej dotyczącej literatury. Wspomniana fraza świetnie odzwierciedla moje odczucia odnośnie recenzowanej książki. "Wojna bogów" to doskonała alternatywa dla znanych wszystkim młodszym czytelnikom książek z gatunku fantastyczno-przygodowych. W tomie rozpoczynającym serię "Plemiona" znajdziemy ciekawy pomysł na fabułę, niezapomnianą przygodę, świetnie skrojone postacie, czy wreszcie magiczne istoty i bóstwa. Ale to tylko jedna strona medalu.

piątek, 17 maja 2019

"Kryształowi. Łatwy hajs" Joanna Opiat-Bojarska

Nie będzie błędem jeśli napiszę, że na tę książkę z niecierpliwością czekałam już od końca października 2018 roku, czyli od momentu przeczytania ostatniego słowa pierwszej części trylogii "Kryształowi". Nie będzie też błędem jeśli napiszę, że czekanie na ostatni, kluczowy tom będzie dla mnie istną męczarnią. Gdyby to było zależne tylko ode mnie, już teraz, natychmiast, chciałabym poznać dalsze losy bohaterów brawurowej trylogii Joanny Opiat-Bojarskiej. Autorka nie tylko doskonale udźwignęła temat, ba wyciągnęła z niego więcej niż jesteśmy w stanie pojąć, ale przede wszystkim potrafiła sprawić, żeby czytelnik zapragnął więcej. 

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

"Dzisiaj należy do mnie" Agnieszka Dydycz

"Niektórych odkryć nie da się przyspieszyć, potrzebują lat, żeby móc ułożyć się w całość. Albo żebyśmy my do nich dojrzeli i by udało nam się wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski..."
Najnowsza pozycja Pani Agnieszki Dydycz skusiła mnie przepiękną okładką, subtelną i delikatną, trochę także romantyczną. Opis zaś był zapowiedzią przyjemnej, acz słodko-gorzkiej historii. Od czasu do czasu lubię sięgnąć po pozycje, które niosą z sobą pewną życiową mądrość, które są pełne przemyśleń i swoistych drogowskazów. To, oraz kilka innych czynników sprawiło, że nie mogłam tej pozycji powiedzieć "nie". Czy było warto? Czy otrzymałam to, czego oczekiwałam?

niedziela, 31 marca 2019

"Kokon" Joanna Lech (recenzja przedpremierowa)

"To znaczy, że jesteś taki sam jak ja. Jak wszyscy. (...) Jesteśmy pełni zła, wierz mi. I każdy jest zdolny do najgorszych świństw. (...)Jesteś zepsuty. Od dawna. Skażeni tym jesteśmy. Możemy udawać, a w głębi... Po prostu w nas jest głęboka czarna studnia. Tam się gotuje, bulgoce i przepełnia. Czeka na okazję."
Motyle zazwyczaj żyją krótko, ale jest to żywot pełen zaskakujących przemian i sekretów. Największą tajemnicą jest przeobrażenie gąsienicy w pełnego wdzięku uskrzydlonego motyla. Cykl rozwojowy motyla składa się z czterech etapów: jaja, gąsienicy, poczwarki i postaci dorosłej. Żadna inna grupa zwierząt na świecie, poza niektórymi owadami, nie przechodzi tak kompletnego przeobrażenia. 
Poznajcie Igę Imago ćmę barową i bądźcie świadkiem jej przeobrażenia. 

czwartek, 28 marca 2019

"Inkub" Artur Urbanowicz (Recenzja przedpremierowa)


"Emocje uzależniają. Właśnie one stanowią klucz i odpowiedź na pierwsze pytanie Moniki: dlaczego tak lubisz się bać?"
"Inkub" to najnowsza powieść Artura Urbanowicza, laureata Nagrody Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. To także moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Zaciekawiona opisem z niewielkim przerażeniem patrzyłam na gabaryty powieści. Jak się szybko okazało zupełnie bezpodstawnie, bo 'nie taki diabeł straszny, jak go malują'. Artur Urbanowicz pokazał wielką klasę, a tym samym uświadczył mnie w przekonaniu, że nasi rodzimi pisarze potrafią pisać wciągające, trzymające w napięciu powieści, gdzie strach i poczucie grozy jest dodatkowym bohaterem. Przygotujcie się na recenzję pełną achów i ochów, bowiem już teraz wiem, że to będzie mój hit 2019 roku.

poniedziałek, 18 marca 2019

"Cymanowski Młyn" Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda

"Czasem los wie lepiej od nas, co jest nam potrzebne w życiu i kieruje nasze kroki tam, gdzie możemy to dostać."
Literatura obyczajowa i thriller. Witkiewicz i Darda. Pozornie dwa różne gatunki literackie. Dwoje różnych autorów. Jedna książka, stanowiąca sumę wszystkiego co powyżej. Książki Magdaleny Witkiewicz znam i bardzo lubię, zaś twórczość Stefana Dardy jest mi kompletnie obca. Jak w wydaniu naszych rodzimych autorów wyszło połączenie moich dwóch ulubionych gatunków? 

czwartek, 14 marca 2019

"Kiedy znów zaświeci słońce" Marlena Rytel

"Człowiek to tak skomplikowana istota, że - nawet wbrew sobie - o wiele silniej utrwali w pamięci zło, jakiego doświadczył, aniżeli dobro."
Kiedy sięgam po powieść obyczajową oczekuję przede wszystkim realizmu, świata i wydarzeń, które mogłyby wydarzyć się w rzeczywistości. Za sprawą dorosłego debiutu Marleny Rytel otrzymałam to wszystko i to jeszcze z nawiązką. Autorka podjęła się trudnego tematu i wyszło jej to fenomenalnie. "Kiedy znów zaświeci słońce" to powieść, w której nie ma owijania w bawełnę,  mydlenia oczu, jest życie i to w tej najgorszej postaci.

niedziela, 28 października 2018

PRZEDPREMIEROWO "Kryształowi. Świeża krew" Joanna Opiat - Bojarska

"Kiedyś słyszał gdzieś, że bycie antyterrorystą to balansowanie na cienkiej czerwonej linii, będącej granicą pomiędzy byciem policjantem a bandziorem."
Z biegiem czasu mój gust czytelniczy stał się dużo bardziej ukierunkowany niż jeszcze kilka lat temu. Mam większą świadomość tego co lubię, a co za tym idzie wiem, co mnie zadowoli i uprzyjemni wolne chwile mojej codzienności. Jednocześnie bardzo lubię otwierać się na, jak dla mnie, nowych autorów, bo oni są gwarancją świeżości i często zupełnie innych doznań. Kiedy dostałam propozycję zrecenzowania najnowszej książki Pani Joanny Opiat-Bojarskiej z jednej strony byłam jej ciekawa, a z drugiej nie do końca przekonana, czy aby na pewno będę z tej lektury zadowolona. A jednak postanowiłam spróbować i okazało się, że był to strzał w samą dziesiątkę. 

poniedziałek, 1 października 2018

PRZEDPREMIEROWO "Trzecia księga" Adam Abler

"(...) nasze myśli tworzą słowa, słowo tworzą czyny, czyny tworzą nawyki, nawyki tworzą charaktery ..."
"Trzecia księga" zwróciła moją uwagę głównie ze względu na twórcę. Byłam ogromnie ciekawa pozycji stworzonej przez biznesmena i filantropa w jednym, któremu, jak się okazuje los drugiego człowieka nie jest wcale obojętny. Adam Abler, a właściwie Adam Zaremba-Śmietański dzieciństwo spędził w Ghanie, w domu, w którym funkcję ogrodnika pełnił miejscowy szaman. Obecnie realizuje misję utworzenia unikatowego w skali Europy Środkowej kompleksu szpitalno-medycznego w Katowicach. "Trzecia księga" to druga powieść w dorobku autora, a mocne słowa na obwolucie mówiące, że jest to więcej niż thriller, a także książka jakiej jeszcze nie było obiecują wiele. Ale czy nie są to słowa rzucane na wiatr?

sobota, 1 września 2018

"Cykadełka" Maria Resterna

"Nie miałam jednak skrzydeł, nie mogłam więc uciec, musiałam tu tkwić, zdając sobie sprawę, że nie potrafię pokierować własnym życiem! Na każdym kroku popełniam błędy albo kogoś ranię. (...) jestem egoistką! Ale ja tak dłużej nie mogę żyć, oszukując siebie i innych! Dusząc się w małżeństwie... Nie będąc... Miotając się na wszystkie strony, szukając czegoś, czego nie potrafię nazwać... Gonić za czymś, czego nie widać..."
Wkraczając w dorosłość napotykamy wiele niewiadomych. Często nasze marzenia i cele pozostają jedynie w sferze niespełnionych obietnic względem samego siebie. Często też mamy zbyt lekkie podejście do wspomnianej dorosłości. Wydaje nam się bowiem, że słowa i plany z łatwością zamienimy w czyny, a co za tym idzie sukcesy. A co najważniejsze wydaje nam się, że wiemy lepiej, nie słuchamy rad, wskazówek, bo po co, przecież nikt nie będzie żył naszym życiem. Mamy prawo sami podejmować własne decyzje, popełniać błędy, nabierać doświadczenia. Czas albo będzie dla nas łaskawy, albo da nam przysłowiowego pstryczka w nos. Główna bohaterka recenzowanej książki z wielkim impetem wkroczyła w swą dorosłość. Z jakim skutkiem? Tego niestety nie mogę (i nie chcę) Wam zdradzać, ale odpowiedź na powyższe pytanie na pewno znajdziecie na kartach debiutanckiej powieści Marii Resterny pt. "Cykadełka".

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

"Hashtag" Remigiusz Mróz

"Dwie zaginione osoby i dwa tweety. Jedna przesyłka i jeden hashtag. Matematycznie rzecz biorąc, nie było to przesadnie skomplikowane równanie, problem polegał na tym, że suma tych rzeczy sprowadzała się z jakiegoś powodu do mnie. Nie potrafiłam jednak postawić choćby roboczej hipotezy, dlaczego tak mogło się stać."
Z twórczością Remigiusza Mroza nie miałam jeszcze styczności, ale to wcale nie oznacza, że nic o tym autorze nie słyszałam. Wręcz przeciwnie, jednak jakoś do tej pory nie poczułam tej chęci poznania, aż do momentu, kiedy w moje ręce trafiła jego najnowsza pozycja. „Hashtag” bez wątpienia rozbudził moją ciekawość i muszę przyznać, że zdecydowanie było warto zmienić ten stan rzeczy, ale o tym przeczytacie poniżej.

piątek, 9 lutego 2018

"Skazani na ból" Agnieszka Lingas-Łoniewska

"Prawda jest taka, że ty i ja to wyzwanie. Dla nas i dla świata nas otaczającego. Ja jestem gotowa je podjąć. A ty?"

Zazwyczaj mam tak, że po książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej mogę sięgać w ciemno, ale w przypadku "Skazanych na ból" nie byłam tego już taka pewna. Skutecznie omijałam ją w księgarniach, w bibliotece. Byłam pewna, że autorka wystawi moje przekonania oraz to, co jest dla mnie ważne, jakie wartości cenię, na wielką próbę, kradnąc jednocześnie kawałek mojego serca. Pod wpływem pewnej rozmowy uległam. I co... miałam rację, a teraz sklejam moje serce roztrzaskane w drobny mak. 

wtorek, 30 stycznia 2018

"Pracownia dobrych myśli" Magdalena Witkiewicz

"- Babcia Pelagia zawsze twierdziła, że szczęście można uszyć z kawałków jak patchwork - odezwał się Florian. - Mówiła, że w jej pracowni często zszywane są ludzkie losy. Tworzą właśnie patchwork, nową całość, z pozornie niepasujących do siebie kawałków, tkanych nicią dobrych myśli."
Czasem dopadają nas takie dni, kiedy zwyczajnie jest nam smutno i potrzebujemy pocieszenia. Ciastko, czekolada trochę pomaga, ale niestety ma też tę właściwość, że lubi odkładać się tu i ówdzie. A książka? Ja swoją pozycję idealną na smutki i smuteczki właśnie odkryłam. Nawet teraz, kiedy piszę tę recenzję uśmiech nie schodzi z mojej twarzy, a wszystko za sprawą cudownej, ciepłej i mega radosnej książki Magdaleny Witkiewicz.

niedziela, 7 maja 2017

"Nieobecna" Agnieszka Olejnik


"Nieobecna" to moje drugie spotkanie z twórczością Agnieszki Olejnik, jednak zupełnie inne niż poprzednie. Tym razem Autorka przyprawiła mnie o szybsze bicie serca, momentami miałam ciarki na całym ciele, a w głowie gonitwę myśli. Idealne połączenie powieści obyczajowej i kryminalnej, zaskakujące zwroty akcji, tajemnicze maile i niewyjaśnione morderstwa, a przede wszystkim odkrywanie prawdy o kimś, kogo przecież powinno się znać jak samego siebie. 
"Po raz pierwszy nie było jej i zrozumiałam, że już nie będzie. Teraz jestem ja siostrzyczko. I mam zamiar poukładać sobie wszystko, zamierzam być szczęśliwa. Oszukiwałaś mnie, zabrałaś mi to, czego pragnęłam, co było dla mnie ważne? Teraz ja będę oszukiwać. Nie zrobię nikomu krzywdy, nie przecież nie jestem tobą. Po prostu wezmę sobie to, co stało się niczyje. Wezmę to, co było twoje. Przykro mi, nieobecni tracą."

piątek, 28 kwietnia 2017

"Trawa bardziej zielona" Magdalena Kołosowska


Czy czasami nie macie wrażenia, że w nasze życie wkrada się przypadek? I to właśnie on nami kieruje, a my stoimy jakby obok toczących się wydarzeń i tylko czekamy na impuls, aby z powrotem odzyskać władzę i ster i po prostu zacząć żyć po swojemu, tak, jak sobie to wymyślimy. Jeśli kiedykolwiek podobna myśl zaprzątnęła Wam głowę, to z pewnością polubicie książkę Magdaleny Kołakowskiej "Trawa bardziej zielona". Książkę, która pozwoli poczuć na twarzy promienie letniego słońca, i choćby na moment odpocząć od tej szarości, którą mamy za oknami. 

środa, 24 sierpnia 2016

"Męża poproszę" Matylda Man

"Naturalny rytm to narodziny i śmierć, narodziny i śmierć, a męża należy znaleźć. Miliony kobiet znajdują męża, nie jest to nic wyjątkowego i nieosiągalnego. Zatem Toście też powinno się udać. (...) Pytanie jest proste. Kiedy Tośka znajdzie męża?"

Matylda Man w powieści pt. "Męża poproszę" przedstawia historię związków niespełna czterdziestoletniej Antoniny Kwidzyń. Rodzina, znajomi, społeczeństwo oczekują od Tośki tylko jednego - męża. Od wczesnego dzieciństwa dziewczyna karmiona jest stereotypami i mitami dotyczącymi małżeństwa i roli kobiety w podstawowej komórce społecznej. Najpierw są to opowieści o królewiczu na białym koniu, miłości i deklaracji od pierwszego spojrzenia, z czasem porady przybierają na sile, dotyczą nie tylko gdzie i jak zdobyć kandydata na męża, ale jak go przy sobie utrzymać. Czy dziewczyna zadowoli swoją rodzinę i w końcu założy obrączkę na palec? Tego dowiecie się czytając "Męża poproszę".

piątek, 19 sierpnia 2016

Klaudia Kopiasz "Zapach szczęścia"

"Zapach szczęścia" to historia dwojga ludzi, którym życie kazało zmierzyć się z nie lada trudnościami.
"Takie jest życie. Nieprzewidywalne. Pewnego dnia budzisz się i wiesz, że ten dzień nie jest już taki piękny jak poprzedni, a mimo to musisz o niego walczyć."
Mia to młoda kobieta, która realizuje się zawodowo, ma wokół siebie kochających ludzi, jednak w jej życiu brakuje tego co najważniejsze. Miłości mężczyzny, romantycznych uniesień i szybszego bicia serca. Wszystko zmienia się w chwili, gdy dowiaduje się, że jest chora. Jesteście ciekawi jak potoczą się jej losy? 

środa, 3 sierpnia 2016

"Kurort Amnezja" Anna Fryczkowska


Do sięgnięcia po książkę skusiła mnie ciekawa okładka, piękna i tajemnicza zarazem, a sam opis przywołał na myśl coś, czego jeszcze nie czytałam. Zapowiadał intrygującą fabułę, pełną wielu skrajnych emocji. 
"Z dzisiejszą wiedzą zawsze moglibyśmy lepiej poukładać wczorajsze sprawy."
Dwie kobiety, Wanda i Marianna. Jeden tragiczny wypadek, jedna chciałaby zapomnieć, bo w nim straciła męża, a druga zapomniała o wszystkim, co było wcześniej. 
Wanda dwa miesiące temu straciła ukochanego męża, z którym w jej mniemaniu wiodła szczęśliwe życie. To jednak mrzonki. Po śmierci Pawła dowiaduje się, że ukochany miał romans z dużo młodszą od siebie kobietą. Na domiar złego w wypadku, w którym zginął Paweł uczestniczyła także kochanka - Marianna. Wiedziona chęcią poznania odpowiedzi na dręczące ją pytania, a przede wszystkim chęcią zemsty, trafia do nadmorskich Brzegów. 
Marianna nie pamięta nic sprzed wypadku, nie wie kim jest, kim była Jej życie rozpoczyna się w momencie wybudzenia po wypadku. Od innych wie, że w wypadku uczestniczył mężczyzna, który nie żyje, że ma narzeczonego, który bardzo się o nią troszczy. Aby doszła do siebie i stopniowo odzyskiwała pamięć narzeczony wywozi ją z Warszawy do nadmorskiego pensjonatu prowadzonego przez jego ciotki. Marianna pomimo amnezji czuje, że coś jest nie tak. Ma dziwnie przeczucie, że narzeczonemu wcale tak bardzo nie zależy na powrocie dziewczyny, którą była przed wypadkiem. Na nowo formuje ją wedle swoich upodobań, na posłuszną i podporządkowaną przyszłemu mężowi żonę. 
Konfrontacja kobiet i tajemnicze morderstwo uruchamiają machinę kolejnych zdarzeń nasyconych emocjami bliskimi szaleństwu.
Do tego tajemniczy żółty notes Pawła - męża i kochanka w jednym, który może rozszyfrować tylko jedna z bohaterek, a tam zawarta jest prawda.

"Kurort Amnezja" to świetna fabuła przede wszystkim, historia pełna silnych emocji, miłości i zdrady, prawdy i kłamstwa, zbrodni i kary, życia i śmierci. To nie tylko powieść obyczajowa, to thriller psychologiczny dotyczący natury ludzkiej, śmierci i żałoby. Wanda jest tak szczera w swoim cierpieniu, że wraz z nią odczuwamy ból każdą komórką naszego ciała, momentami czytając miałam dreszcze na całym ciele. Z kolei postać Marianny, choć odrobinę zbyt naiwna, pomaga nam wejść w głąb duszy ludzkiej. Wadą książki jest język, jak dla mnie trochę zbyt bezpośredni. Na początku książki bardzo mnie drażnił, jednak z każdą kolejną stroną powoli się do niego przyzwyczajałam, a w ostatecznym rozrachunku pomysł na niesztampową fabułę zwyciężył. 



Moja ocena: 7/10

niedziela, 31 lipca 2016

"Szczęśliwe zakończenie" Vera Falski

Czy czytając książki zastanawiacie się jak wygląda życie pisarza, z jakimi problemami musi się borykać? Odpowiedzi może udzielić Wam najnowsza książka Very Falski. 

Sonia Geppert vel. Sabina Czerniak to autorka bestselerowej sagi o organizatorce ślubów Amelii Kruk, dzięki której zdobyła nie tyle rzeszę fanek, ale także pieniądze, prestiż i uznanie wśród autorek lekkiej literatury dla kobiet. Jednak życie Sabiny już od dłuższego czasu przecieka jej przez palce, żyje w Warszawie, której szczerze nienawidzi, z mężem, który ją drażni i z córką, która przechodzi okres młodzieńczego buntu. Do tego ma już dosyć swojej bohaterki i przechodzi kryzys twórczy. Marzy, aby napisać powieść przez duże P, i zaistnieć w świecie wielkich pisarzy. Codzienność wcale jej w tym nie pomaga. Przyparta do muru postanawia iść za głosem serca i porzuca męża, Warszawę i dotychczasowe zobowiązania, aby osiedlić się w małym domku nad Bałtykiem. Wszystko od teraz miało być idealne, jednak takie nie było. Remont domku, który miał być miejscem inspiracji, rozwód, problemy zawodowe, nagonka medialna to tylko nieliczne problemy z jakimi musi zmierzyć się Sabina. Jednak najgorszy jest brak weny twórczej, bo jak tu cokolwiek mądrego i ambitnego napisać, jak w głowie brak pomysłów. Z pomocą przychodzą jej mieszkańcy Mikołowa, a zwłaszcza Kasia - właścicielka pensjonatu "Afrodyta" wraz z mężem Teo. W nadmorskim pensjonacie Sabina nie tylko znajdzie przyjaciół, ale także miłość, wewnętrzną siłę i szacunek do samej siebie.

"Szczęśliwe zakończenie" to zabawna, czasem wręcz ironiczna książka, którą czyta się dość lekko. Przyznam szczerze, że początkowo miałam niezbyt pochlebne odczucia co do tej książki, bałam się, że tak już zostanie, na szczęście z czasem cała historia zdobyła moją sympatię. 

Sabina na początku była dla mnie zbyt wyrafinowana, niewdzięczna. Kiedy trafiła do Mikołowa zmieniła się, otworzyła na innych. Z kolei Róża - córka Sabiny, to chyba najbardziej irytująca postać z jaką przyszło mi się zapoznać. Cieszę się, że autorka nie tylko skupiła się na Sabinie i jej problemach zawodowych i twórczych. Wpleciona w fabułę historia Kasi, bardzo podniosła walory tej książki. Żałuję tylko, że zakończenie nie jest jeszcze bardziej szczęśliwe, chodzi mi o relację Sabina - Borys. 
"Zawsze trzeba mieć w tyle głowy, że twoje szczęśliwe życie, do którego przywykłaś i nie wyobrażasz już sobie żadnego innego, może się skończyć. W jednej sekundzie.  I mieć jakiś plan awaryjny."
Moja ocena: 6/10

sobota, 9 lipca 2016

"Cześć, co słychać?" Magdalena Witkiewicz

"Cześć, co słychać?" to moje pierwsze zetknięcie z twórczością Magdaleny Witkiewicz i powiem szczerze, że ta książka jest bliska mojemu sercu. To wspaniała, niby taka banalna i przewidywalna historia, jaka mogłaby nam się przydarzyć. To swego rodzaju przestroga, by nie brać codzienności za pewnik, bo może się to obrócić przeciwko nam, a zbyt częste sięganie pamięcią wstecz może zburzyć naszą teraźniejszość i przyszłość.

Zuzanna, jak sama mówi, jest u progu życia, zbliża się do słynnej granicy - czterdziestki, gdzie młodzi zwracają się do niej Proszę Pani, wokół oczu pojawia się coraz więcej zmarszczek, na głowie siwe włosy trzeba już farbować. Ustabilizowane życie rodzinne, małżeńskie i zawodowe, powoduje, że do jej życia zakrada się monotonia. Do tego wszystkiego spotkania z przyjaciółkami z liceum, wspomnienia młodzieńczych marzeń, sympatii i pierwszej miłości, oraz listy. Listy, które pachną przeszłością, miłością, która miała być wieczna, wiele obiecywała, unosiła, a pozostawiła tylko łzy i tęsknotę. 
"Jedna wiadomość na Facebooku o treści Cześć, co słychać? otworzyła pudełko z fajerwerkami. Co chwilę zbliżałam się z zapałką i co chwilę los wytrąca mi tę zapałkę z ręki. Te mniejsze wybuchają, rozświetlają niebo mnóstwem kolorów. Dla tych większych, które koniecznie chcę sprawdzić, jeszcze nie doszłam. Może powinnam zamknąć to pudło z głośnym hukiem. Niech ktoś inny się bawi w tę niebezpieczną zabawę. A może powinnam dać szansę?"
Zuzanna staje na rozdrożu, z jednej strony stabilizacja, bezpieczeństwo i "flanelowa piżama", a z drugiej strony uniesienia, niepewność, namiętność i upragnione motyle w brzuchu. Jednak gdzieś pośrodku są jeszcze dzieci, i to one głównie sprawiają, że kobieta nie leci jak przysłowiowa ćma do światła. 
"Do Pawła przyciągał mnie magnes. Był moją pierwszą prawdziwą miłością. Wyidealizowanym mężczyzną. Bez wad, potknięć i problemów. Kiedyś kochałam go bezgranicznie. Za nim mogłam pójść do piekła. I poszłam."
"Cześć, co słychać?" czyta się lekko, pomimo, iż lekkie nie jest. Zmusza do zastanowienia się nad swoim życiem, przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, a słowo zapada głęboko w naszym sercu. Zakończenie sprawiło, że na dłuższą chwilę zastygłam, bowiem było to coś, co nadało całej historii inny sens, na nowo musiałam wszystko sobie poukładać. 
"Szkoda, że człowiek dowiaduje się o pewnych sprawach dopiero po czasie. Szkoda, że do pewnych wniosków dochodzi dopiero, gdy nabierze doświadczenia, jak przeżyje trochę życia i zobaczy czym jest samotność."
Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła dalej obcować z piórem Pani Magdaleny, bo powiem szczerze, zapragnęłam więcej.

Moja ocena: 9/10


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Drogi Czytelniku.
Dziękuję, że tutaj jesteś, pozostaw po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz to dla mnie wielka radość i satysfakcja, dlatego nie pozostanie on nie zauważony :) Jeśli w jakiś sposób poczułeś się zainteresowany tym, co piszę, zachęcam również do zaobserwowania bloga.
Miłego zaczytania ;)