"Chyba już czas na prawdziwą podróż w przeszłość. Ale tym razem nie do słonecznej krainy przyjemnych wspomnień. Tym razem powinienem się wybrać mroczną ścieżką, zarośniętą plątaniną kłamstw i tajemnic, pełną głębokich dołów przysypanych liśćmi. Drogą oznaczoną kredowymi ludzikami."
Nie da się ukryć, że promocja debiutanckiej powieści C. J. Tudor zrobiła swoje i zachęciła wielu czytelników do sięgnięcia po tę książkę. Ja oczywiście także znalazłam się w tej grupie, jednak, jak to zwykle ze mną bywa, lektura swoje musiała odleżeć, aż w końcu nastał ten odpowiedni moment. Czy "Kredziarz" spełnił moje oczekiwania?

