"Według tego, co mówił Cícero, wszystko było całkiem proste. Trzeba tylko przyjąć zlecenie, wziąć pieniądze, zabić gościa i odmówić dziesięć zdrowasiek oraz dwadzieścia ojczenaszów. Koniecznie w tej kolejności."
"Nazywają mnie śmierć" wzbudza w czytelniku ciekawość, ale przede wszystkim przerażenie. Jedno łączy się z drugim, dając przy tym książkę mocną w treści, bowiem opartą na faktach. Jej bestialstwa nie sposób objąć rozumem, a już tym bardziej sercem. Jak można pozbawić życia prawie 500 ludzi, mężczyzn, kobiet, dzieci (!!!) i być człowiekiem wolnym, a do tego kochającym mężem i troskliwym ojcem? To najważniejsze pytanie, na które po części otrzymałam odpowiedź czytając książkę ze zdjęcia.
