"Ty jesteś dobra. A ja nawet ... nie jestem człowiekiem""Piętno Midas" to rewelacyjna książka, którą czyta się z zapartym tchem, to romans z dodatkiem sensacji i kryminału. To trudna historia człowieka, który chciał wiele od życia, ale urodził się nie tam, gdzie powinien. Brzmi intrygująco? Owszem, dodam tylko, że przy tej książce nie da się siedzieć spokojnie.
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
"Piętno Midasa" Agnieszka Lingas-Łoniewska
Z twórczością Pani Agnieszki miałam do czynienia przy okazji serii "Łatwopalni". Język i styl autorki bardzo przypadł mi do gustu, więc sięgnęłam po jej kolejną książkę. Mój wybór padł na "Piętno Midasa". Opis obiecywał wiele, a jak ta obietnica ma się do tego, co najważniejsze, do treści?
sobota, 6 sierpnia 2016
"Promyczek" Kim Holden
O tej książce słyszał chyba każdy miłośnik gatunku NA. Mnóstwo pozytywnych opinii, cudowna okładka, to sprawiło, że ja także musiałam sięgnąć po "Promyczka".
Początek jest troszkę przewidywalny, chciałoby się rzec nudny, jednak z każdym kolejnym rozdziałem historia nabiera takiego rozpędu, że po przeczytaniu ostatnich słów, nie wychodzimy z tego cało. Ja skończyłam z rozdartym sercem i duszą, podpuchniętymi oczami od łez i bólem głowy, a przede wszystkim żalem, że to już koniec.
Kate to młoda, piękna, zabawna, przekorna i niezwykle utalentowana dziewczyna, rozpoczynająca studia na uniwersytecie Grant w małym miasteczku w Minnesocie. Życie Kate nie rozpieszczało, a pomimo wielkich życiowych tragedii pozostaje promienna i radosna, niczym promyk słońca, a co najważniejsze swoją radością zaraża innych. Pełna optymizmu nie pozwala sobie tylko na jedno, miłość. Wie, że płatki róż i serduszka nie są dla niej. Jednak, kiedy poznaje Kellera mimo wszystko nie przestaje o nim myśleć. Są przeciwieństwem, a jak wiadomo przeciwieństwa się przyciągają. W końcu poddają się i dają sobie tyle ile, są w stanie, jednak ta miłość nie ma szczęśliwego zakończenia.
W życiu Kate od dzieciństwa uczestniczył Gus - najlepszy przyjaciel, przyszła gwiazda rocka. "Promyczek" to także historia o nim, o jego uczuciu do Kate, relacjach ich łączących, miłości do muzyki. Gus zostaje w rodzinnym San Diego, skąd wkrótce wyjeżdża w trasę koncertową ze swoim zespołem Rook.
Kiedy skończyłam czytać tę jak dla mnie przerażającą książkę, nasuwało się jedno pytanie. Jak to możliwe, że ktoś - Kim Holden - pisząc słowa, łącząc je w wyrazy, potrafi stworzyć coś tak wyjątkowego, taką wspaniałą, rozdzierającą serce historię. Przerażającą, bo dotykającą takich emocji, jakich nikt chyba jeszcze nie dotknął. Jestem emocjonalnym wrakiem.
Do tego playlista na końcu ... i ta jedna piosenka Imagine Dragons - Nothing Left To Say, w kontekście tej historii to dreszcze na całym ciele. Czuję się, jakby przeciśnięto mnie przez jakąś emocjonalną maszynę i wypruto zbolałe serce. Teraz muszę powiedzieć pas i skleić je na nowo. Jeśli lubicie takie historie, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko Was szczerze zachęcić, ale nie zapomnijcie o chusteczkach!!! Na pewno będziecie ich potrzebować.
Oto historia Gusa.
Jego droga do zatracenia.
Opowieść o sposobie, w jaki się odnalazł.
A także o tym, jak przez całą tę drogę starał się wydobrzeć.
„… ale tak z ręką na sercu, nie mam nawet pojęcia, jak dalej funkcjonować. Promyczek była moją przyjaciółką. Moją drugą połówką… Drugą połową mojego umysłu, mojej świadomości, mojego poczucia humoru, kreatywności. Mojego serca. Jak wrócić do świata żywych, kiedy połowa ciebie przepadła na zawsze?”
Początek jest troszkę przewidywalny, chciałoby się rzec nudny, jednak z każdym kolejnym rozdziałem historia nabiera takiego rozpędu, że po przeczytaniu ostatnich słów, nie wychodzimy z tego cało. Ja skończyłam z rozdartym sercem i duszą, podpuchniętymi oczami od łez i bólem głowy, a przede wszystkim żalem, że to już koniec.
Kate to młoda, piękna, zabawna, przekorna i niezwykle utalentowana dziewczyna, rozpoczynająca studia na uniwersytecie Grant w małym miasteczku w Minnesocie. Życie Kate nie rozpieszczało, a pomimo wielkich życiowych tragedii pozostaje promienna i radosna, niczym promyk słońca, a co najważniejsze swoją radością zaraża innych. Pełna optymizmu nie pozwala sobie tylko na jedno, miłość. Wie, że płatki róż i serduszka nie są dla niej. Jednak, kiedy poznaje Kellera mimo wszystko nie przestaje o nim myśleć. Są przeciwieństwem, a jak wiadomo przeciwieństwa się przyciągają. W końcu poddają się i dają sobie tyle ile, są w stanie, jednak ta miłość nie ma szczęśliwego zakończenia.
"Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekała na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna."
W życiu Kate od dzieciństwa uczestniczył Gus - najlepszy przyjaciel, przyszła gwiazda rocka. "Promyczek" to także historia o nim, o jego uczuciu do Kate, relacjach ich łączących, miłości do muzyki. Gus zostaje w rodzinnym San Diego, skąd wkrótce wyjeżdża w trasę koncertową ze swoim zespołem Rook.
Kiedy skończyłam czytać tę jak dla mnie przerażającą książkę, nasuwało się jedno pytanie. Jak to możliwe, że ktoś - Kim Holden - pisząc słowa, łącząc je w wyrazy, potrafi stworzyć coś tak wyjątkowego, taką wspaniałą, rozdzierającą serce historię. Przerażającą, bo dotykającą takich emocji, jakich nikt chyba jeszcze nie dotknął. Jestem emocjonalnym wrakiem.
Do tego playlista na końcu ... i ta jedna piosenka Imagine Dragons - Nothing Left To Say, w kontekście tej historii to dreszcze na całym ciele. Czuję się, jakby przeciśnięto mnie przez jakąś emocjonalną maszynę i wypruto zbolałe serce. Teraz muszę powiedzieć pas i skleić je na nowo. Jeśli lubicie takie historie, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko Was szczerze zachęcić, ale nie zapomnijcie o chusteczkach!!! Na pewno będziecie ich potrzebować.
Moja ocena: bezapelacyjnie 10/10
"Gus"
KIM HOLDEN
Oto historia Gusa.
Jego droga do zatracenia.
Opowieść o sposobie, w jaki się odnalazł.
A także o tym, jak przez całą tę drogę starał się wydobrzeć.
„… ale tak z ręką na sercu, nie mam nawet pojęcia, jak dalej funkcjonować. Promyczek była moją przyjaciółką. Moją drugą połówką… Drugą połową mojego umysłu, mojej świadomości, mojego poczucia humoru, kreatywności. Mojego serca. Jak wrócić do świata żywych, kiedy połowa ciebie przepadła na zawsze?”
PREMIERA: 07 września 2016
środa, 3 sierpnia 2016
"Kurort Amnezja" Anna Fryczkowska
"Z dzisiejszą wiedzą zawsze moglibyśmy lepiej poukładać wczorajsze sprawy."Dwie kobiety, Wanda i Marianna. Jeden tragiczny wypadek, jedna chciałaby zapomnieć, bo w nim straciła męża, a druga zapomniała o wszystkim, co było wcześniej.
Wanda dwa miesiące temu straciła ukochanego męża, z którym w jej mniemaniu wiodła szczęśliwe życie. To jednak mrzonki. Po śmierci Pawła dowiaduje się, że ukochany miał romans z dużo młodszą od siebie kobietą. Na domiar złego w wypadku, w którym zginął Paweł uczestniczyła także kochanka - Marianna. Wiedziona chęcią poznania odpowiedzi na dręczące ją pytania, a przede wszystkim chęcią zemsty, trafia do nadmorskich Brzegów.
Marianna nie pamięta nic sprzed wypadku, nie wie kim jest, kim była Jej życie rozpoczyna się w momencie wybudzenia po wypadku. Od innych wie, że w wypadku uczestniczył mężczyzna, który nie żyje, że ma narzeczonego, który bardzo się o nią troszczy. Aby doszła do siebie i stopniowo odzyskiwała pamięć narzeczony wywozi ją z Warszawy do nadmorskiego pensjonatu prowadzonego przez jego ciotki. Marianna pomimo amnezji czuje, że coś jest nie tak. Ma dziwnie przeczucie, że narzeczonemu wcale tak bardzo nie zależy na powrocie dziewczyny, którą była przed wypadkiem. Na nowo formuje ją wedle swoich upodobań, na posłuszną i podporządkowaną przyszłemu mężowi żonę.
Konfrontacja kobiet i tajemnicze morderstwo uruchamiają machinę kolejnych zdarzeń nasyconych emocjami bliskimi szaleństwu.
Do tego tajemniczy żółty notes Pawła - męża i kochanka w jednym, który może rozszyfrować tylko jedna z bohaterek, a tam zawarta jest prawda.
"Kurort Amnezja" to świetna fabuła przede wszystkim, historia pełna silnych emocji, miłości i zdrady, prawdy i kłamstwa, zbrodni i kary, życia i śmierci. To nie tylko powieść obyczajowa, to thriller psychologiczny dotyczący natury ludzkiej, śmierci i żałoby. Wanda jest tak szczera w swoim cierpieniu, że wraz z nią odczuwamy ból każdą komórką naszego ciała, momentami czytając miałam dreszcze na całym ciele. Z kolei postać Marianny, choć odrobinę zbyt naiwna, pomaga nam wejść w głąb duszy ludzkiej. Wadą książki jest język, jak dla mnie trochę zbyt bezpośredni. Na początku książki bardzo mnie drażnił, jednak z każdą kolejną stroną powoli się do niego przyzwyczajałam, a w ostatecznym rozrachunku pomysł na niesztampową fabułę zwyciężył.
wtorek, 2 sierpnia 2016
"Pierwsza przychodzi miłość" Emily Giffin
"(...) jest jedna stała rzecz, na którą zawsze można liczyć: miłość. To ona jest najważniejsza i zostaje z nami na zawsze."Sam tytuł nasuwa skojarzenie miłości, jaka może połączyć kobietę i mężczyznę. Miłości namiętnej, oddanej, troskliwej. Kiedy jednak czytamy opis nie mamy jednoznacznego poglądu, o czym może być ta książka, o jakim konkretnie rodzaju miłości. Czy faktycznie to miłość między partnerami, czy może między rodzeństwem, a może chodzi o coś zupełnie innego. Ja już wiem, gdyż właśnie skończyłam czytać tę fascynującą książkę.
Wiemy, że Josie i Meredith to siostry, dla których zmarły brat był ideałem. Ich życie potoczyło się zupełnie inaczej, niż początkowo planowały. Tragiczne wydarzenie sprzed wielu, wielu lat naznaczyło ich drogi. Same są też kompletnie różnymi kobietami. Josie to otwarta na świat i ludzi singielka lubiąca się bawić, ciesząca się każdą chwilą, jednak uparcie dążąca do celu. Meredith jest bardzo stonowana, można by rzec zgorzkniała, mająca wszystko pod kontrolą, sprawiająca pozory idealnej żony, matki i kobiety, jednak wewnętrznie bardzo nieszczęśliwa. Siostry od najmłodszych lat bardzo ze sobą rywalizowały, mają do siebie żal, ich relacje są dość trudne, ciągle się kłócą, gdzie tak na prawdę bardzo za sobą tęsknią.
Josie w dzień wypadku i śmierci brata szalała na imprezie, piła aż do utraty świadomości. Później czuje, że miało to związek z ową tragedią, jaka dotknęła jej całą rodzinę. Wypiera jednak tą myśl z podświadomości i stara się żyć dalej. Otwiera się tylko przed jedną osobą - swoim najlepszym przyjacielem Gabe'm. W wieku 37 lat Josie nadal jest sama, niepogodzona z tamtymi wydarzeniami. Ma jednak cel.
Meredith po śmierci brata nadal prowadzi swoje życie, wyjeżdża z Atlanty, poznaje miłość, spełnia swoje marzenia o grze aktorskiej. Jednak u niej także pojawiają się kłopoty. Ukochany z nią zrywa, przechodzi depresję, rodzice, którzy mieli być dla niej opoką, rozwodzą się. Zwątpiwszy w siebie, swój pomysł na życie, możliwości aktorskie postanawia przejść do planu B i podjąć studia prawnicze. Przysięga sobie, że nie będzie problemem dla innych, stanie się solidną, odnoszącą sukcesy córką, która zaleczy wciąż otwarte rany swoich bliskich. Wychodzi za mąż, za najlepszego przyjaciela zmarłego brata, pomimo iż nie jest w nim zakochana, ale wszyscy uważają, że tak powinno być, że Daniel (zmarły brat) tego właśnie by chciał.
Czy pomimo tylu lat życia w nieszczerości, pozornym szczęściu uda się Josie i Meredith? Tego musicie dowiedzieć się sami czytając książkę Emily Giffin.
"Pierwsza przychodzi miłość" to wciągająca powieść o relacjach rodzinnych w obliczu wielkiej tragedii, utraconych nadziei i szans na szczęście. To studium rodzinnych relacji, więzi między rodzeństwem. Książkę, pomimo imponującej ilości stron, czyta się bardzo szybko. Bohaterki wzbudzają wiele emocji, tak skrajnie różnych jak one same. Josie polubiłam od samego początku i bardzo jej kibicowałam. Meredith wzbudzała moją niechęć, jednak było mi jej żal. Co fajne, autorka nie skupia się wyłącznie na relacji między siostrami. Ta książka to coś więcej.
Żałuję, że nie miałam wcześniej styczności z twórczością tej autorki, ale wiem że muszę te zaległości koniecznie nadrobić, gdyż stwierdzenie "Nikt nie rozumie Cię lepiej niż Emily Giffin" zobowiązuje.
Moja ocena: 8,5/10
poniedziałek, 1 sierpnia 2016
Podsumowanie czytelnicze - lipiec 2016.
"Kochajcie książki. One ułatwią Wam życie, po przyjacielsku pomogą zorientować się w pstrej i burzliwej gmatwaninie myśli, uczuć i zdarzeń. One nauczą Was szanować człowieka i samych siebie, one uskrzydlą rozum i serce uczuciem miłości dla świata, dla człowieka."
Maksym Gorki
Lipiec już za Nami. Dla mnie zaczął się dość ciężko, ale wszystko już wróciło do normalności. Tutaj bardzo, ale to bardzo chciałabym się pochwalić moją małą bohaterką - czyli moją kochaną córeczką. Cały tydzień spędziłyśmy w szpitalu, najpierw rotawirus (złapany w przedszkolu, pomimo szczepienia), później zapalenie płuc. Niemniej jednak mój bąbel był mega dzielny, chyba nawet dzielniejszy ode mnie :)
Ale wróćmy do książek.
W sumie przeczytałam 10 pozycji, które wszystkie zrecenzowałam. 3910 przeczytanych stron dało wynik mniej więcej 126 stron dzienne. Oto lista przeczytanych książek w lipcu:
To dopiero początek mojego blogowania, więc niektóre recenzje pisało mi się strasznie ciężko, niektóre lżej. Wśród tych dziesięciu książek, znalazły się takie książki, które mile mnie zaskoczyły, jak i takie, które trochę mnie rozczarowały, od których czegoś więcej oczekiwałam. Swoimi wyborami czytelniczymi głównie kieruję się intuicją, są to wybory pod wpływem chwili, impulsu, emocji.
Dodatkowo założyłam konto na portalu lubimy czytać:
Jeszcze sporo przede mną. Nie będę pisała, że bloga założyłam tylko dla siebie, po części to oczywiście prawda, jednak oko samo szuka ilości wejść na bloga, czy komentarzy pod postami. Więc tutaj moja prośba o podpowiedzi co jeszcze powinnam zrobić, a co robię źle. Wszelkie sugestie będą mile widziane ;)
Sierpień jak dla mnie to czas wolności, upragniony urlop, więc mnóstwo wolnego czasu na czytanie i pracę nad blogiem.
Wszystkim miłośnikom książek życzę zaczytanego sierpnia. Pozdrawiam serdecznie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Drogi Czytelniku.
Dziękuję, że tutaj jesteś, pozostaw po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz to dla mnie wielka radość i satysfakcja, dlatego nie pozostanie on nie zauważony :) Jeśli w jakiś sposób poczułeś się zainteresowany tym, co piszę, zachęcam również do zaobserwowania bloga.
Miłego zaczytania ;)








