środa, 2 października 2019

PREMIEROWO "Ciemność. W obronie mroku" Sigri Sandberg

Kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania niniejszej książki w wiadomości znalazło się jedno z tych prostych pytań, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Czy boję się ciemności? Jako dziecko zawsze zasypiałam przy włączonym świetle w pomieszczeniu obok, bowiem dziecięca podświadomość podsuwała mi wizje, kiedy to w najciemniejszych zakamarkach pokoju czają się największe strachy i potwory. Obecnie do ciemności podchodzę dużo łagodniej, jest częścią naturalnego cyklu i porządku tego świata. Sigri Sandberg w swoim niewielkim rozmiarowo dziele bliżej przygląda się ciemności, niejako rozkłada ją na czynniki pierwsze wskazując jej ważność i jednocześnie dążąc do pokonania własnego lęku przed mrokiem.



Od wieków uważana za wroga – zagrożenie, zło, a nawet śmierć. Niegdyś trudna do pokonania, dziś coraz rzadziej spotykana.

Czy ciemności należy się bać? Aż 60% Europejczyków nie ma szansy na to, aby zobaczyć Drogę Mleczną. Światło otacza nas przez całą dobę, zacierając granicę między nocą a dniem. Rozprasza mrok dzięki żarówkom ledowym, ekranom smartfonów i tabletów, ulicznym światłom, diodom i neonom.

Sigri Sandberg wyrusza na daleką Północ w poszukiwaniu całkowitej ciemności. Walcząc z własnym lękiem, przekonuje się, że ciemność jest sprzymierzeńcem człowieka. Zwraca uwagę na narastający problem zanieczyszczenia świetlnego i związane z nim zagrożenia. Spogląda w niebo i tęskni za gwiazdami.

W swojej niezwykłej opowieści o mroku udowadnia, że bardziej przerażający od ciemności okazuje się jej brak.


Sigri Sandberg to norweska dziennikarka i autorka. Jej ostatnia 15 już książka została wydana, poza Norwegią, również w ośmiu krajach. Jak możemy przeczytać na stronie Sandberg, autorka poruszyła w swych książkach wiele zagadnień, jednak coraz bardziej zwraca uwagę na naturę i jej relacje z człowiekiem. "Ciemność. W obronie mroku" jest tego idealnym przykładem, bowiem zagadnienia podejmowane przez pisarkę dotyczą szeroko pojętej ciemności, począwszy od jej wpływu na życie człowieka, i innych istot żyjących, a na zanieczyszczeniu świetlnym kończąc. Co ciekawe Sansberg przyjęła bardzo ciekawą formę. "Ciemność" to mieszanina naukowych twierdzeń, analizy badań, opinii cenionych w swoim środowisku lekarzy, psychoterapeutów, działaczy, czy pisarzy. To nawiązanie do książki Christiane Ritter, opowieści o kobiecie, która w 1934 roku wyruszyła daleko na północ do swojego męża, który był traperem na Svalbardzie, archipelagu leżącym w połowie drogi między biegunem północnym a Norwegią. To wreszcie własna walka z ciemnością, bowiem autorka na własnej skórze pragnie jej zasmakować, pokonać lęki, odrobinę się z nią zaprzyjaźnić. Jednak kilkudniowy pobyt w Finse, okazuje się również walką z samotnością, podczas której najgorsze staje się obcowanie ze swoimi myślami w bezdennej ciemności. 
Takie połączenie wielu spojrzeń, wielu twierdzeń i tez odnoszących się do ciemności, dało szalenie ciekawą i niewymuszoną lekturę. Autorka nie narzuca nam swojej myśli, przedstawia fakty, te bardziej i mniej naukowe, prywatne rozmowy, przytacza wiersze, jednocześnie pokazując na własnym przykładzie, że ciemność można oswoić. 


Prawdą jest, że ciemność i mrok do dawien dawna odbierana jest negatywnie. Ciemność jest złem. Ciemności należy unikać. Z ciemnością należy walczyć, podczas gdy jasność i światło przynoszą to co dobre. Z tą myślą człowiek zaczął ciemność rozjaśniać, powstały pierwsze żarówki, elektryczność, i choć początkowo wszystko miało jakieś granice, to obecnie blask sztucznego światła niemalże z każdej strony do nas krzyczy. Na każdym kroku coś emituje światło, uliczne lampy, bilbordy, neonowe szyldy itp, w naszych domach migoczą ekrany telewizorów, tabletów, smartfonów. Doszło do tego, że tylko nieliczni znajdują się w tej grupie bardziej uprzywilejowanych, bowiem mogą oglądać Drogę Mleczną i gwiazdy. Sigri Sandberg mówi wprost o zanieczyszczeniu świetlnym, jego konsekwencjach, i braku jakichkolwiek uregulować prawnych. Walczymy ze smogiem, wszechobecnym plastikiem i zanieczyszczeniem środowiska odpadami, a nie robimy praktycznie nic, w kierunku ochrony ciemności, bowiem to, co dzieje się w nielicznych krajach jest zaledwie kroplą w morzu potrzeb. Recenzowana książka skłoni nas do dyskusji, zastanowienia się nad rzeczywistością i tym, czy czasem nie przekroczyliśmy pewnych granic.
Tezę, że do prawidłowego funkcjonowania potrzebujemy  tak samo światła, jak i ciemności Sandberg podparła zjawiskiem nocy polarnej i polarnego dnia, oraz tym jak funkcjonuje ludzki organizm w czasie długotrwałej ciemności i przeciwnie, nieustającej jasności. Wiadomo, że naturalne światło jest nam do życia niezbędne, jednak nie tylko ono. Norweżka mówi o zaburzeniu naturalnego rytmu dobowego, o niedoborze melatoniny (hormonu snu) i konsekwencjach dla ludzkiego organizmu, o prawie nieba, czy dramatycznych skutkach zanieczyszczenia świetlnego dla przyrody szeroko pojmowanej. Jedno jest pewne ludzkość ma się nad czym zastanawiać.

Na koniec chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na samą szatę graficzną, która już od pierwszej chwili zachwyciła mnie totalnie. Mniejszy format, jedyne 192 strony, twarda oprawa subtelnie nawiązująca do treści, podobnie jak kolorystyka, słowem dająca do myślenia treść w niezwykle urzekającej i przystępnej formie. 


Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mova.

Tytuł: Ciemność. W obronie mroku
Autor: Sigri Sandberg
Tłumaczenie: Joanna Barbara Bernat
Data premiery: 2 października 2019
Ilość stron: 192
Kategoria: literatura faktu
Wydawnictwo:

Jeśli choć w maleńkim stopniu zaintrygował Was temat podejmowany przez Sigri Sandberg,
jeśli lubicie pozycje, które dotyczą naszego prawdziwego świata, jego problemów, powinniście rozejrzeć się za "Ciemnością".


8 komentarzy:

  1. Bardzo lubię takie książki, więc z miłą chęcią po nią sięgną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi naprawdę ciekawie, z chęcią bym przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, bo to bardzo wartościowa książka.

      Usuń
    2. Nie słyszałam do tej pory o tej autorce, a z Twojej recenzji można wywnioskować,że warto się pochylić nad jej nową książką.

      Książki jak narkotyk

      Usuń
  3. Czuję się mocno zaintrygowana tą książką. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się. Mnie również bardzo ten tytuł zaintrygował. Ważny temat w bardzo ciekawej formie, a co najważniejsze dający do myślenia. Warto się z nim zapoznać.

      Usuń
  4. Pewnie... Wszystko jest potrzebne w dobrych ilościach. Ciemność zawsze można stworzyć za pomocą nałożenia czegoś na oczy. Z jasnością trochę gorzej, bo trzeba elektryki albo ognia.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Drogi Czytelniku.
Dziękuję, że tutaj jesteś, pozostaw po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz to dla mnie wielka radość i satysfakcja, dlatego nie pozostanie on nie zauważony :) Jeśli w jakiś sposób poczułeś się zainteresowany tym, co piszę, zachęcam również do zaobserwowania bloga.
Miłego zaczytania ;)