piątek, 8 lutego 2019

"Bez tajemnic" Mia Sheridan

"A z zakochiwaniem się jest tak, że niezależnie od tego, gdzie jesteś, kiedy ci się to przytrafia, widzisz tę chwilę wyłącznie w pięknych kolorach, nawet jeśli otacza cię brzydota."
"Baz tajemnic" to najnowsza z powieści Mii Sheridan, ale bynajmniej tylko na naszym rynku wydawniczym. Faktem jest, że historia Evie i Leo, to debiutancka książka autorki, dodatkowo pierwotnie rozdzielona na dwie oddzielne powieści (Leo oraz Leo's Chance). Dlaczego o tym wspominam? Bo mam nadzieję, że taka wiedza, pozwoli Wam trochę inaczej spojrzeć na recenzowaną książkę. Mi z całą pewnością pomogła. Ale o tym trochę później.
Prawdziwa miłość zamienia sekrety w wyznania
Evie i Leo poznali się jako dzieci, w rodzinie zastępczej. Więź, która ich połączyła, pozwoliła im przetrwać najtrudniejsze chwile. Z czasem ich przyjaźń zmieniła się w miłość. Byli przekonani, że zawsze będą razem, jednak los miał wobec nich inne plany.
Gdy Leo otrzymał szansę na lepsze życie, przyrzekł, że nie zapomni o Evie, że wróci po nią. I zniknął, pozostawiając po sobie trwały ślad w jej sercu.

Osiem lat później wspomnienie utraconej miłości odżyło, gdy w życiu Evie pojawił się Jake, przyjaciel Leo. Przyniósł wiadomość, która wywróciła jej świat do góry nogami. Połączeni przez Leo Evie i Jake zaczęli zbliżać się do siebie, jednak dziewczyna nie mogła oprzeć się wrażeniu, że Jake nie mówi jej wszystkiego...

Jeśli przeszłość, która ich połączyła, ma zmienić się we wspólną przyszłość, Evie będzie potrzebowała wszystkich odpowiedzi.
Z wielkimi oczekiwaniami podchodziłam do tej książki. I jak się okazuje zbyt wielkimi. A co gorsze moje odczucia, co do książki, zmieniały się kilkakrotnie. Wiele razy podczas lektury zastanawiałam się, czy to ta sama autorka, która napisała moje ukochane "Bez słów"? I właśnie tutaj dość spore znaczenie ma fakt, że "Bez tajemnic" to debiut literacki. A z początkami bywa różnie, raz lepiej, raz gorzej, i o tym możemy się w przypadku Mii Sheridan przekonać, bowiem późniejsze powieści są na dużo lepszym poziomie. 
"Każdy opowiada sobie w myślach historię, której jest głównym bohaterem. Ta historia nas określa i dyktuje nasze zachowania, również te niewłaściwe. Jeśli twoja historia pełna jest wyrzutów sumienia, strachu i nienawiści do samego siebie, życie może wyglądać dość ponuro."
Opowieść Evie i Leo należy do gatunku tych schematycznych, niezaskakujących, ale uroczych i całkiem przyjemnych. Choć możemy z wyprzedzeniem przewidzieć, jak potoczy się opowiadana historia, to jednak całość prezentuje się całkiem znoście. Nie jestem tylko do końca przekonana, czy wydanie dwóch pierwotnie oddzielnych powieści w jednym egzemplarzu to do końca dobre posunięcie. Dlaczego? Jak już wcześniej wspomniałam, wydawnictwo postanowiło wydać razem dwa oddzielne tomy, i w ten sposób otrzymujemy w części pierwszej historię widzianą z perspektywy Evie, a w drugiej części notabene tę samą historię, tyle, że widzianą oczami Leo. I takie posunięcie pod wieloma względami jest super, ale jest jedno, jak dla mnie spore 'ale' takiego posunięcia, a mianowicie duża ilość wydarzeń opowiedziana jest po raz drugi. Kiedy czyta się taką książkę jednego dnia z pewnością nie jest to zbyt komfortowe, żeby nie powiedzieć nudne. Tym bardziej, że głównie te powtarzające się opowieści dotyczą sfery czysto fizycznej, a mówiąc wprost seksu, w najróżniejszej postaci.
"Owszem, pięści mogą połamać kości, ale to słowa łamią serce."
Co ciekawe czytając "Bez tajemnic" moje zainteresowanie nie było na jednakowym poziomie, i dużo bardziej spodobała mi się druga część niż pierwsza. Początek powieści zapowiadał się bardzo ciekawie, a wszystko przez liczne retrospekcje ukazujące początki znajomości Evie i Leo, rozwijająca się relacja między nastolatkami, ich trudna sytuacja i ostateczne rozstanie, z obietnicą w tle. Niestety z czasem mój entuzjazm opadał, a historia stała się nazbyt płytka i schematyczna. Evie nie przekonała mnie do siebie, ani swoją kreacją, ani tym co jest jej udziałem, czyli rodzącym się uczuciem z tajemniczym Jakiem. Z drugą częścią było zupełnie odwrotnie, i w tym przypadku także znaczenie miały wspomnienia z przeszłości samego Leo, ale nie tylko. Jego postać była jak dla mnie dużo bardziej ciekawa, bardziej wyrazista i pełna sprzeczności, po prostu lepiej dopracowana.

Wybór, czy jest to książka warta przeczytania, zostawiam Wam. Nieznający twórczości Mii Sheridan prawdopodobnie będą usatysfakcjonowani lekturą, ale Ci co już przeczytali kilka książek autorki, a wśród nich mają swoje ulubione, mogą czuć się zawiedzeni. 

Tytuł: Bez tajemnic
Autor: Mia Sheridan
Tłumaczenie: Mateusz Baka
Data wydania: 16 stycznia 2019
Ilość stron: 520
Kategoria: literatura obyczajowa i romans
Wydawnictwo:

5 komentarzy:

  1. Bardzo lubię książki Mii Sheridan, jednak boję się tego, że ta pozycja mogłaby mnie zawieść i dlatego właśnie niezbyt chcę to czytać... :/

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem, bo sama czuję się rozczarowana. Niestety :(

      Usuń
  2. Mnie za to lektura bardzo zawiodła :/
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam "Bez słów" i bardzo mi się podobała ! :) Chętnie przeczytam coś jeszcze tej autorki.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    Eli z https://czytamytu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Drogi Czytelniku.
Dziękuję, że tutaj jesteś, pozostaw po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz to dla mnie wielka radość i satysfakcja, dlatego nie pozostanie on nie zauważony :) Jeśli w jakiś sposób poczułeś się zainteresowany tym, co piszę, zachęcam również do zaobserwowania bloga.
Miłego zaczytania ;)