wtorek, 1 sierpnia 2017

"Dopóki śmierć nas nie połączy" Danuta Noszczyńska


Czasem zdarza się tak, że okładka czy opis nie w pełni odzwierciedlają treść znajdującą się w środku. Tak było z książką "Dopóki śmierć nas nie połączy". Spodziewałam się czegoś lekkiego, niezobowiązującego i idealnego na jedno letnie popołudnie. W jakimś maleńkim stopniu książka sprostała tym wymaganiom, ale nie do końca, bowiem ta pozycja to coś więcej. To jedna z tych książek, których wartość poznaje się dopiero wtedy, gdy dobrniemy do ostatniej strony. Pozostawia po sobie niezliczoną ilość pytań, na którą ciężko znaleźć szybką i prostą odpowiedź. Trzeba się wysilić, zatrzymać i wejść w głąb siebie. 

"Tylko że ja jestem... taka ni stamtąd, ni stąd. I nie pasuję ani tam, ani tu. Choć robię naprawdę wszystko, by gdzieś znaleźć swoje miejsce."
Główną bohaterką jest Małgorzata, młoda kobieta, która pozostawia za sobą trudną przeszłość, rodzinę i wieś, aby zaznać lepszego życia. Brzmi znajomo? Owszem, ale to nie jest kolejna opowieść o biednej dziewczynie, której życie rzuca kłody pod nogi, aż w końcu zjawia się książę na białym koniu, a wraz z nim miłość i lekarstwo na bolączki całego świata. Tego z całą pewnością na kartach tej powieści nie ma. 
Gosia jest o wiele bardziej skomplikowana, tak jak wszystko co jej dotyczy. Jest twarda i wulgarna, a przy tym niezwykle delikatna i wrażliwa. Początkowo nie wzbudziła mojej sympatii, byłam wręcz zniesmaczona jej zachowaniem, sposobem bycia, jednak tak było tylko na początku. Poznawanie tej dziewczyny to tak naprawdę odsłanianie kolejnych warstw nasączonych smutkiem i niesprawiedliwością. Było mi jej żal, ze ściśniętym gardłem poznawałam jej przeszłość, ale także i przyszłość. Pomimo swych wyborów bardzo mi imponowała, swoją siłą, niezłomnością i nietuzinkowym podejściem do świata. I choć czasem jej życiowe wybory nie do końca były zgodne z moralnością, to jednak zawsze przyświecał im jakiś cel, a ich skutki uderzały przede wszystkim w samą Małgosię.

Drugą postacią, która jest także książkowym narratorem i to dzięki jej słowom i czynom poznajemy prawdziwą Małgorzatę, jest Dorota, która już swoje w życiu przeżyła. Obie kobiety połączył nie tylko wspólny korytarz, czy uratowany przez Gosię kot, ale przede wszystkim szczera przyjaźń. Przyjaźń daleka od oceniania czy krytyki, nawet w sytuacjach tego pozornie wymagających. To relacja łącząca niewinność i infantylność z doświadczeniem i życiową mądrością. Piękna kombinacja dająca wiele obu stronom.
"Miłość bywa bowiem ekshibicjonistyczna i poza chwilami uniesień spędzonymi we dwoje lubi czasem pokazać się światu, poobnosić dumnie ze swoim istnieniem."
Oprócz trudnej przeszłości, od której aż chce się uciec, walki o lepsze jutro oraz prawdziwej przyjaźni, mamy też tutaj miejsce na miłość, a nawet dwie miłości. Pierwsza z nich to ta kierowana rozumem i potrzebą bezpieczeństwa, a druga szybszym biciem serca, niezmąconą wiarą i nadzieją. Jednak ich koniec tej tragiczny.

Tak jak pisałam wcześniej, książka Danuty Noszczyńskiej zyskuje swoją wartość dopiero kiedy ją przeczytamy, a to wcale nie jest trudne, bowiem autorka smutek i melancholię przełamuje humorem, czy wątkami dosłownie mrożącymi krew w żyłach. Niemniej jednak bardzo często jest to śmiech przez łzy. "Dopóki śmierć nas nie połączy" to mądra i poruszająca książka, wdzierająca się człowiekowi do głowy i serca, w której nie ma miejsca na przewidywalność. 


Nie mam pojęcia czy przeczytam coś jeszcze tej autorki,ale wiem, że tak łatwo tego pierwszego spotkania z jej twórczością tak łatwo nie zapomnę.
Pozdrawiam


4 komentarze:

  1. Czytałam jedna powieść autorki i zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, dlatego też jestem otwarta na kolejne spotkania :) Cieszę sie, że powieść była nieprzewidywalna i emocjonalna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie za takie nieoczekiwane powieści lubię biblioteki. Tam zawsze znajdzie się coś, co pozytywnie zaskoczy. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Cos już czytałam tej autorki i nie wyszło tak do końca dobrze, przynajmniej z tego co pamietam. Ale kim jestem zeby nie dać kolejnej szansy ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tym razem będzie inaczej ;) pozdrawiam serdecznie

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Drogi Czytelniku.
Dziękuję, że tutaj jesteś, pozostaw po sobie jakiś ślad. Każdy komentarz to dla mnie wielka radość i satysfakcja, dlatego nie pozostanie on nie zauważony :) Jeśli w jakiś sposób poczułeś się zainteresowany tym, co piszę, zachęcam również do zaobserwowania bloga.
Miłego zaczytania ;)